Walka o życie w Ukrainie

Recenzje
Okładka książki na tle pożogi wojennej

Okładka książki „Lekarze. Walka o życie” autorstwa Anny Wacławik (Wydawnictwo Znak, 2023) jest niepozorna, podobnie jak jej tytuł, który pomimo użycia wielkich słów mówi właściwie o niczym. Jedynie blurb z tyłu okładki daje przedsmak tego, co się kryje wewnątrz. Polscy lekarze i ratownicy medyczni pracujący w Ukrainie opowiadają o swojej motywacji, trudnych decyzjach i zmaganiach z wojennymi realiami. Jest to okazja, aby nie tylko zapoznać się z doświadczeniami i obserwacjami z pierwszej linii medycznego wsparcia przy froncie walk, ale także usłyszeć głos cichych bohaterów „nie swojej wojny”, którzy pomagają chorym i rannym często z narażeniem własnego życia.

Objazdowy POZ

„Z mojej perspektywy do dzisiaj nic mi wojny nie uświadomiło, bo jej nie widziałem. Widziałem tylko jej skutki” (David Zira, internista, specjalista medycyny ratunkowej)

Wojna dotyka cywilów – i to jest najbardziej przejmujące. Wraz z rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę życie wielu ludzi legło w gruzach. Rodziny zostały okaleczone, rozdzielone, pozbawione spokojnej codzienności, zamknięte w schronach. Z dnia na dzień pozbawione opieki lekarskiej. Tę lukę próbuje wypełnić zamaskowana karetka – objazdowy POZ. Pomimo ograniczonego zasobu leków i możliwości diagnostycznych jest to nieraz jedyna możliwość, by mieszkańcy wsi mogli skonsultować swoje dolegliwości z lekarzem. Czasem otrzymują pomoc, która ratuje życie, czasem wystarczy dobre słowo. Jak w POZ, tyle że w warunkach polowych.

Ewakuacja

„Jak jest informacja, że pacjent jest gotowy, mamy go wziąć na nosze i szybko wywieźć (…). W tej medycynie sukces mierzy się tempem transportu i dowiezienia pacjenta do wojskowego szpitala” (Justyna Leszczuk, anestezjolog)

Temat medycznej ewakuacji z terenów objętych działaniami wojennymi jest kilkakrotnie poruszany przez rozmówców Anny Wacławik. Zajrzymy za kulisy ewakuacji dzieci z oddziałów onkologicznych oraz zawieziemy karetką do szpitala żołnierzy, ciężko rannych lub mających jeszcze siłę, aby zaśpiewać „Czerwoną kalinę”. Tam, gdzie jest ponad 100 pacjentów / 24 h, liczy się każda para wykwalifikowanych rąk, a pomoc polskich lekarzy jest szczególnie potrzebna.

Wojskowa misja medyczna nie dla każdego

„Błędem jest jechać do szpitala wojennego, żeby «się uczyć». Aby móc realnie pomagać rannym, trzeba być samodzielnym operatorem, decyzyjnym. W innym przypadku będziemy tam obciążeniem, a nie pomocą” (Piotr Wolak, chirurg i lekarz lotniczego pogotowia ratunkowego)

Anna Wacławik dopytuje, co sprawia, że lekarze decydują się opuścić na jakiś czas swoje stanowiska w szpitalach w Polsce na rzecz ostrzeliwanych punktów stabilizacji w obcym kraju. Choć motywacje są złożone, często nieuświadomione, z książki jasno wybrzmiewa, że nie jest to zwykła ciekawość wojny (chyba że mówimy o samej autorce, ale jako dziennikarka ma do tego prawo). Wolontariusze na misjach medycznych muszą mieć odpowiednie kompetencje – jak inaczej sprostają wyzwaniom tamtejszej rzeczywistości? Nie każdy nadaje się do tego, żeby przeprowadzić zabieg przy świetle czołówki lub pękających szybach w oknach.

Organizacje pozarządowe organizujące misje medyczne w różnych częściach świata:

Być człowiekiem

Autorka książki stara się kompleksowo pokazać podejście lekarzy do swojej pracy. Moim zdaniem książka byłaby jednak jeszcze ciekawsza, gdyby bardziej skupiała się na pobycie lekarzy w Ukrainie niż na realiach polskiego SORu. Warto jednak sięgnąć po tę pozycję, żeby lepiej zrozumieć, co się dzieje u naszych sąsiadów, i przypomnieć sobie, co to znaczy „być człowiekiem”.

Ołesi Mamczycz, ukraińskiej poetce i autorce książek dla dzieci, zadałam 5 pytań o pisaniu podczas wojny – wywiad przeczytasz na moim blogu „Szkiełko i pióro”.

Anna Jesionek

Na blogu Szkiełko i pióro poszukuję punktów stycznych między książkami, naukami medycznymi (lub przyrodniczymi) a życiem codziennym. Piszę recenzje książek medycznych i popularnonaukowych, patrząc okiem farmaceuty, przez pryzmat mola książkowego, rozsmakowanego w reportażach, i mamy dwojga przedszkolaków, czytającej bajki na dobranoc. Poruszam także tematy związane z pisaniem tekstów i komunikacją naukową. Jeśli chcesz być na bieżąco lub skomentować wpis blogowy, zapraszam na Facebooka.

Treści, które znajdują się na blogu, mają ogólny charakter informacyjny oraz edukacyjny. Nie stanowią specjalistycznych porad medycznych ani farmaceutycznych. Prezentowane dane są aktualne na dzień publikacji wpisów.

Kopiowanie moich tekstów oraz wykorzystywanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).