Oj, będzie bolało

Recenzje

Książkę „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza” Adama Kaya (Wydawnictwo Insignis, 2018) otworzyłam z lekkim ociąganiem. Spodziewałam się, że przeczytam ciężkostrawny zlepek szpitalnych anegdot i biadolenia. Spodziewałam się, że autorem zapisków jest świeżo upieczony lekarz, który po uświadomieniu sobie, że minął się z powołaniem, oskarża wszystkich wokoło o nietrafiony wybór drogi zawodowej. Spodziewałam się, że słowa „głośny brytyjski bestseller” na okładce zapowiadają coś szokującego, a niekoniecznie wartościowego. A tu niespodzianka.

Nie spodziewałam się, że przeczytam bardzo wyważoną, wzruszającą i osobistą książkę. Może nie aż tak zabawną, jak zapewniają recenzenci – no cóż, wszyscy wiemy, że brytyjski humor jest… specyficzny. W tym przypadku słodko-gorzki, absurdalny. Ba, czasami nawet niesmaczny. Na szczęście, autor naprawdę ma o czym opowiadać i nie ogranicza się jedynie do śmieszkowania (choć muszę przyznać, że kilka razy roześmiałam się naprawdę głośno).

Bez znieczulenia

Adam Kay zostaje lekarzem, ginekologiem położnikiem Wydaje się, że wcale nie tylko dlatego, że tak każe rodzinna tradycja. Pracuje w szpitalu sześć lat. Między wierszami prowadzonego przez niego dziennika wyczytujemy prawdziwą pasję i poświęcenie, a także szacunek dla pacjenta. Niesienie pomocy innym ludziom zdaje się być dla niego źródłem ogromnej satysfakcji. Tylko że… No właśnie. Zdarzają się, a nawet przeważają, chwile przemęczenia, niedowartościowania, zniechęcenia. Trudne warunki pracy i spoczywająca na barkach odpowiedzialność za ludzkie życie mogą się okazać nie do zniesienia. Wybór bohatera ostatecznie sprowadza się do tego, czy pozwolić się znieczulić systemowi opieki zdrowotnej: zgodzić się na pracę w godzinach nadliczbowych w szpitalnym kotle, empatię wobec pacjenta odłożyć na bok, tłumaczyć się swoim bliskim z wiecznej nieobecności w domu, czy też powiedzieć pas – i ruszyć inną drogą. Ze względu na fakt, że sama niegdyś borykałam się z podobnymi rozterkami dotyczącymi pracy w aptece, rozdarty między etosem lekarza a realiami Adam wzbudził moją osobistą sympatię.

W białym kitlu

Razem z głównym bohaterem założysz służbowe chodaki i wejdziesz do szpitalnych sal operacyjnych, porodowych i poporodowych, do poradni ginekologicznej i poradni leczenia niepłodności. Doświadczysz całego spektrum emocji, od rozbawienia, zaciekawienia czy radości z narodzin dziecka, do współczucia, niedowierzania oraz żalu z powodu śmierci bliskiej osoby. Ze względu na ten emocjonalny rollercoaster nie da się książki przeczytać na jednym wydechu. Trzeba się raczej nastawić na stopniowe, lecz wciągające, pokonywanie ścieżki awansu od stażysty do starszego rezydenta – „gonienie króliczka”, jak puentuje autor. Opisy przypadków są przedstawione z brytyjskim dystansem, krótko i rzeczowo, dzięki czemu nie przytłaczają więcej niż powinny. Brawa dla redaktora książki – treść wspomnień jest spójna, anegdoty się nie powtarzają i są dopracowane, a terminy medyczne zrozumie nawet laik.

Zwykłe ziółka

Choć doktor Kay nie zapuszcza się do szpitalnej apteki, w jego wspomnieniach także i farmaceuta może odnaleźć prawdziwy smaczek. Pacjentka na oddziale ma problem ze zbyt dużą krzepliwością krwi. Okazuje się, że regularnie zażywa tabletki z wyciągiem z dziurawca w celu ukojenia nerwów. Rezydent cierpliwie tłumaczy pacjentce, że dziurawiec osłabia działanie warfaryny, przyjmowanego przez nią leku przeciwzakrzepowego. Kobieta jest zaskoczona (nic dziwnego zresztą, jak większość pacjentów w aptece, w której pracowałam): „Myślałam, że to zwykłe ziółka. Nie wiedziałam, że mogą szkodzić”. Lekarz ripostuje: „Pestka moreli zawiera cyjanek (…). Spożycie muchomora sromotnikowego w pięćdziesięciu procentach przypadków kończy się śmiercią. To, że coś jest naturalne, nie oznacza, że jest bezpieczne. W moim własnym ogródku rośnie pewna roślina. Wystarczyłoby, że posiedziałaby pani pod nią przez dziesięć minut, a pożegnałaby się pani z życiem” („Będzie bolało”, A. Kay). Co to za straszna śmiercionośna roślina? Zajrzyj do książki, aby się dowiedzieć!

Co warto wiedzieć o dziurawcu? Jako farmaceutka zainteresowana ziołolecznictwem poczułam się w tym momencie wywołana do tablicy. Poniżej wymienię jeszcze kilka innych ważnych informacji o preparatach zawierających wyciąg z dziurawca – tak na wszelki wypadek.
  • Działanie dziurawca zależy od sposobu przygotowania preparatu:
wyciągi wodne (herbata ziołowa, sok, krople) działają rozkurczająco na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego, żółciopędnie i żółciotwórczo, co pomaga w bólach brzucha i niestrawności; wyciągi etanolowe (nalewka, tabletki) posiadają właściwości przeciwdepresyjne; wyciągi olejowe (olej, maść) przyspieszają gojenie ran i oparzeń.
  • Wyciągi etanolowe oraz wodno-etanolowe wchodzą w liczne interakcje z innymi lekami, m.in. przeciwlękowymi (alprazolam), przeciwdrgawkowymi, przeciwnowotworowymi, statynami, opioidami, inhibitorami pompy protonowej, glikokortykosteroidami, lekami antyretrowirusowymi, warfaryną, cyklosporyną, digoksyną, a nawet doustnymi lekami antykoncepcyjnymi – dziurawiec przyspiesza metabolizm tych leków, zmniejszając ich skuteczność. Jeśli przyjmujesz inne leki, przed sięgnięciem po preparaty z dziurawca omów swoją indywidualną sytuację z lekarzem lub farmaceutą.
  • Preparaty z dziurawca wykazują działanie przeciwdepresyjne, potwierdzone w badaniach klinicznych i porównywane do skuteczności leków z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (sertralina, fluoksetyna) w leczeniu lekkiej depresji, przy czym powodują mniej objawów niepożądanych. Nie wolno jednak łączyć tych dwóch sposobów leczenia! Może to doprowadzić do niebezpiecznego zespołu serotoninowego.
  • Ze względu na właściwości fotouczulające dziurawca, osoby o jasnej karnacji powinny unikać nadmiernej ekspozycji na słońce podczas kuracji.
  • Preparatów na bazie dziurawca nie powinny przyjmować dzieci, kobiety w ciąży i karmiące piersią oraz osoby z ciężkim uszkodzeniem wątroby bądź nerek.

Na własne ryzyko

Książkę „Będzie bolało” polecam wszystkim studentom medycyny jako lekturę obowiązkową, pokazującą dobitnie, z czym przyjdzie im się mierzyć w przyszłości. Jeśli chcesz zobaczyć w lekarzu człowieka, a nie tylko specjalistę w białym fartuchu, także będzie to dobry wybór.

Osobom, które nie lubią sobie wyobrażać skalpela, oraz kobietom w ciąży zalecam trzymanie się od tej pozycji z daleka. Na własną odpowiedzialność. 

Na koniec dobra wiadomość dla wszystkich fanów seriali medycznych. Na podstawie książki powstał w 2022 r. serial obyczajowo-komediowy „Będzie bolało” w reżyserii Lucy Forbes, do którego scenariusz napisał sam autor. Ben Whishaw, wcielający się w rolę głównego bohatera, nie miał łatwego zadania. Jak mu poszło? Sama jestem ciekawa i gdy tylko będę miała okazję, to obejrzę serial. Choć, prawdę mówiąc, o bryzgającej podczas porodu krwi wolę czytać niż oglądać ją na ekranie. A ty?

Anna Jesionek

Na blogu Szkiełko i pióro poszukuję punktów stycznych między książkami, naukami medycznymi (lub przyrodniczymi) a życiem codziennym. Piszę recenzje książek medycznych i popularnonaukowych, patrząc okiem farmaceuty, przez pryzmat mola książkowego, rozsmakowanego w reportażach, i mamy dwojga przedszkolaków, czytającej bajki na dobranoc. Poruszam także tematy związane z pisaniem tekstów i komunikacją naukową. Jeśli chcesz być na bieżąco lub skomentować wpis blogowy, zapraszam na Facebooka.

Treści, które znajdują się na blogu, mają ogólny charakter informacyjny oraz edukacyjny. Nie stanowią specjalistycznych porad medycznych ani farmaceutycznych. Prezentowane dane są aktualne na dzień publikacji wpisów.

Kopiowanie moich tekstów oraz wykorzystywanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83).