Podtytuł książki „Lekomani. Jak koncerny farmaceutyczne i lekarze potrafią uzależnić pacjentów od leków” autorstwa Beth Macy (Wydawnictwo Bez Fikcji, 2019), chociaż chwytliwy, nie do końca odzwierciedla jej zawartość. Po pierwsze, reportaż koncentruje się na wybranej grupie leków – opioidach. Po drugie, tło kryzysu opioidowego w USA jest znacznie bardziej złożone niż mroczne sprawki podmiotów medycznych i firm farmaceutycznych. Sama autorka zresztą to wyraźnie podkreśla, wspominając, że za epidemią uzależnień, która rozpoczęła się na przełomie XIX i XX wieku, a trwa aż do dziś, stoi nie tylko dostęp do leków lub narkotyków, lecz także nędza, niepełnosprawność, bezrobocie, wielopokoleniowa trauma i brak aktywizacji młodzieży. Autorka jednak w swoim reportażu zdaje się nie zauważać jeszcze jednego istotnego czynnika: odpowiedzialności samych uzależnionych za ryzykowne zachowania.
Recepty na leki narkotyczne dostępne od ręki
„Kristi Fernandez, jak większość rodziców uzależnionych dzieci, nie potrafi określić momentu, w którym życie jej syna stało się więźniem tabletek na receptę. Było to (…) gdzieś pomiędzy kilkoma kontuzjami futbolowymi i snowboardowymi. Dostał wtedy recepty na opioidy (…). Nie wiedziała też, że razem z przyjaciółmi zwykle wymienia skradzione lub kupione pigułki na «farmaimprezach»”.
W 1995 r. Amerykańskie Towarzystwo Bólu uznało ból za piąty parametr życiowy*, który należy mierzyć i kontrolować. Inicjatywa ta przypomniała, że każdy pacjent ma prawo do leczenia bólu, ostrego czy przewlekłego. Otworzyła jednak zarazem drzwi firmom farmaceutycznym do agresywnego marketingu i nakłaniania lekarzy do wypisywania recept na opioidowe leki przeciwbólowe, zwłaszcza preparaty zawierające oksykodon i fentanyl, jako środki uśmierzające każdy ból, nie tylko ten u pacjentów po operacji, onkologicznych lub w stanie terminalnym. Argumentem przemawiającym za rozszerzonym stosowaniem tak silnych leków było przekonanie, że nie powodują uzależnienia, oparte o wyniki badań – jak się okazało, wątpliwej jakości. Obecność ludzi poruszających się jak zombie na ulicach Ameryki zaprzecza w oczywisty sposób przyjętym założeniom.
Społeczna głuchota
„Narkotyki zażywał sporadycznie (…), gdy skończył 17 lat. Gdy pierwszy raz wrócił do domu wyraźnie pod ich wpływem, matka postanowiła zareagować stanowczo. Jako pielęgniarka chciała go postraszyć, więc nie posłużyła się domowym testem, ale zabrała go na izbę przyjęć. Jej plan spalił na panewce, gdy lekarz przyniósł wyniki badań Scotta: «To tylko marihuana, pani Roth», oznajmił. Wspomnienie tych słów wciąż budzi w niej gniew”.
Dlaczego przez dwie dekady głosy ostrzegające przed zagrożeniem ze strony niewłaściwie i nadmiernie stosowanych opioidów nie potrafiły się przedostać do świadomości społecznej? Beth Macy próbuje dotrzeć do sedna problemu zarówno w ubogich zagłębiach węglowych, jak i na przedmieściach ze starannie wypielęgnowanymi trawnikami. Gromadzi dokumenty dotyczące rozpraw sądowych, rozmawia z rodzinami ofiar, lekarzami, policjantami, dilerami. Stara się poprowadzić czytelnika przez labirynt skomplikowanych zależności. Chociaż podczas lektury niejednokrotnie się pogubiłam w nadmiarze przytaczanych faktów i opisywanych równolegle osób, to z labiryntu wyszłam bogatsza o wiedzę, jak doszło do tego, że co roku z powodu przedawkowania opioidów umiera ponad 100 000 Amerykanów.
Epidemia trwa
„W wiejskiej Ameryce epidemia opioidów osiągnęła podstępną dojrzałość w latach dwutysięcznych (…). Koroner z Roanoke mówi: «Czasami mieliśmy przedawkowanie i umierał syn, następnego dnia ojciec, a pojutrze matka. Gdyby to była choroba zakaźna, wybuchłaby ogólna panika»”.
Wraz z rozprzestrzenianiem się epidemii mnoży się ilość powiązanych ze sobą wątków – także w książce. Niektóre z nich, specyficzne dla społeczeństwa w USA, np. problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym, dostępne programy leczenia, działalność sądów narkotykowych czy obecność podziałów społecznych, mogą nie być w pełni zrozumiałe dla polskiego czytelnika. W książce obszernie opisano również dystrybucję heroiny, od której osoby zażywające coraz większe dawki opioidów dzieli tylko jeden krok. W USA heroina została wprowadzona do obrotu już pod koniec XIX wieku w postaci syropów przeciwkaszlowych, po czym, po 20 latach, całkowicie wycofana z rynku z powodu bardzo wysokiego ryzyka rozwinięcia uzależnienia. Nielegalny handel heroiną wciąż jednak kwitnie.
Inne utwory poruszające temat kryzysu opioidowego w USA:
- Książka Dreamland. Opiatowa epidemia w USA, Sam Quinones (wyd. Czarne);
- Książka Imperium bólu. Baronowie przemysłu farmaceutycznego, Patrick Radden Keefe (wyd. Czarne);
- Książka Zabić ból. Imperium oszustwa i kulisy epidemii opiatowej w USA, Barry Meier (wyd. Poradnia K);
- Film Recepta na przekręt, reż. David Yates (Netflix);
- Serial Zabić ból, reż. Micah Fitzerman-Blue i Noah Harpster (Netflix);
- Serial Lekomania, reż. Danny Strong (20th Century Fox Television).
Nie powtórzyć błędu
Książki „Lekomani” nie czyta się łatwo, i to nie tylko z powodu przygnębiającej tematyki, ale także wkradającego się chaosu. Mimo to zdecydowanie polecam lekturę. Autorka włożyła w swój reportaż ogrom pracy, dokumentując drobiazgowo rozwój i konsekwencje epidemii opioidowej w USA – ku przestrodze. Europo, nie idź w tym kierunku.
* W Polsce Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego leczenia bólu w warunkach ambulatoryjnych zostało opublikowane dopiero w 2023 r.
